czwartek, 29 sierpnia 2013

II - Wiadomość


Wszędzie były poustawiane pudełka. Na ścianach nie było już obrazów. Wszędzie były gołe ściany.
- Mamo! – krzyknęłam.
- O już jesteś- uradowała się. Podbiegła do mnie i mnie przytuliła. – I jak Ci się podobało?
- Niesamowite miejsce, piękne widoki, wspaniali ludzie. Ale mamo co to za pudełka.
- Przeprowadzamy się. – odparła ze smutną miną.
- Że co?! A mogę chociaż wiedzieć gdzie?
- Do Los Angeles.
No nie. A szkoła, a moi przyjaciele Emanuel, Camilla, Julia. Co bez nich tam zrobię.? Nowa szkoła nowi znajomi, nowe imiona do zapamiętania. Będę musiała poznać nowe miasto. Tutaj mi jest tak dobrze, ciasne uliczki u podnóża Bazyliki Sacre Coeur. Pola Elizejskie na których się opalaliśmy. Wieża Eiffel , Sanzelize.
- Mamo , a kiedy wyjeżdżamy?
- Pojutrze.
Dobrze, że chociaż ostatni raz spotkam się ze swoimi przyjaciółmi. Smutna poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam swój plecak na łóżko i usiadłam na parapecie. Wzięłam mp4, zaczęłam słuchać muzyki i patrzyłam przez okno.  Sąsiadka wyszła z pieskiem na spacer. Była to starsza kobieta , ale przesympatyczna. Czasami chodziłam do niej na ciasteczko, herbatę i rozmawiałyśmy. Potrafiłyśmy tak godzinami. A rozmawiałyśmy o moich postępach w nauce, kilkutygodniowych miłościach, a przede wszystkim o tym Paryżu kiedyś, a także o tym jak kiedyś wyglądały randki. Zawsze z zaciekawieniem jej słuchałam. Opowiadała szczegółowo, potrafiłam sobie wyobrazić tamten Paryż, tamtych gentelmanów. Mieszkała sama. Jej mąż zmarł 10 lat temu. A dzieci wraz z wnuczkami wyjechały do Nowego Yorku. Przyjeżdżają jedynie na wakacje bo wtedy mają czas. Na święta Bożego Narodzenia zawsze przychodziła do Nas i z nami jadła. A teraz z kim będzie spędzała święta i wolne chwile jak my mamy się wyprowadzić. Smutno mi się zrobiło. Patrzyłam dalej na uliczkę. Do kamienicy wracał mój kolega Michael. Nie błyszczał urodą ale jest bardzo mądry i czasami pomagał mi z lekcjami. Zawsze w dzieciństwie bawiliśmy się w chowanego na podwórku, a także bawiliśmy się w piaskownicy. Słońce chowało już się za budynkami, kiedy ktoś wpadł do mojego pokoju. Obejrzałam się to był Artur. Zdjęłam słuchawki i wzięłam go na kolana.
- Cześć mój kochany braciszku- powiedziałam
- Madziaa..- odparł i wtulił się we mnie. Ja również go przytuliłam i tak siedzieliśmy. Takie momenty są najlepsze, kiedy nie musisz nic mówić tylko cieszysz się z obecności tej drugiej osoby.
- Będziemy mieszkać w LA – powiedział.
- Wiem.
- Nie cieszysz się?
- Cieszę się. – odparłam i pocałowałam go w pulchniutki  policzek. – Chodź zobaczymy czy jest już kolacja- dodałam. Zdjęłam go z kolan, zeszłam z parapetu wzięłam go za rączkę i poszliśmy do kuchni. Mama robiła nam kanapki a tata nalewał soku. Usadziłam małego na krześle i podeszłam do taty.
- Cześć tato- powiedziałam i się do niego przytuliłam.
- Cześć słonko.- odparł.
Usiadłam obok brata i czekałam z nim na kanapki. Chwilę później już pałaszowaliśmy bułki z szynką i serem.
- A mogę wiedzieć dlaczego przeprowadzamy się do Los Angeles?
- Bo kolega załatwił tam pracę za dość dobre pieniądze.
I to była odpowiedz na wszystkie moje pytania. Skończyłam jeść kolację. Pocałowałam Artura w czubek głowy.
- Idę się położyć bo jestem zmęczona. Dobranoc. – powiedziałam i wyszłam. Za sobą jedynie usłyszałam „Dobranoc słonko”. Zamknęłam drzwi od swojego pokoju i położyłam się na łóżko. Wzięłam telefon do ręki i napisałam sms do przyjaciół.
Muszę Wam jutro coś ważnego powiedzieć.

I popatrzyłam na swój pokój. Tyle wspomnień nawet tutaj. Oglądanie horrorów z Emanuelem, Camilla i Julia. Ten śmiech Camilli i dziewczęcy pisk Emi. Zaczęłam się śmiać sama do siebie. Jego przerażona mina. W pokoju rozbrzmiał dzwonek wiadomości. To była wiadomość od Camilli.
A nie możesz napisać o co chodzi.?
Nie.
Odpisałam i wyłączyłam telefon. Poszłam się opłukać, przebrałam się w piżamę i nie wiadomo kiedy zasnęłam. 
Byłam w obskurnym miejscu. Ściany były pomalowane na zielony kolor, ale ta farba już schodziła warstwami. Gdzieniegdzie były ślady krwi. Nie było okien, jedynym źródłem światła była wisząca żarówka. Gdzie ja jestem.? Nagle metalowe drzwi się otworzyły, a w nich pojawiła się osoba w białej masce z piła mechaniczną w ręku. Podchodziła z włączoną piła bliżej mnie.
Obudziłam się z krzykiem. Była już 5 rano.  Popatrzyłam czy wszystko było na swoim miejscu. Mama nie ruszyła moich rzeczy. Co znaczy, że muszę się sama spakować. Usiadłam na łóżku i włączyłam telefon. Żadnych wiadomości. Wstałam, wzięłam pudełka i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Zaczęłam od książek. Pierwsze poszły te historyczne, o starożytnym Egipcie, Cesarstwie Rzymskim, Watykanie, o Rewolucji Francuskiej, Wojnie Secesyjnej, Napoleonie, Japonii, Chinach, Inkach, a także Aztekach. Następnie podróżnicze, kryminały, dramaty, a na sam wierzch spakowałam Pamiętniki Wampirów, a także Spętani przez Bogów. To moje ulubione książki, więc muszą być na wierzchu. Następnie ubrania. Z nimi nie było problemu. Ułożyłam je tylko i wsadziłam  do torby podróżnej. A teraz najgorsze. Zaczęłam pakować wszystkie pamiątki związane z moimi przyjaciółmi. Wszystkie zdjęcia, dziwne rysunki, pocztówki. Zaczęłam płakać. Będzie mi ich brakowało. Była już w pół do siódmej kiedy byłam już spakowana. Poszłam się umyć wzięłam pierwsze ciuchy aby się przebrać. Kiedy byłam już odświeżona i ubrana, pomalowałam rzęsy i poszłam na śniadanie. Przy stole siedział mój braciszek i jadł płatki. Mama robiła mi śniadanie, a taty nie było. Zapewne wyszedł wcześnie coś załatwiać.
- Dzień dobry – powiedziałam kiedy usiadłam przy stole. Arturek widział, że jestem smutna, więc złapał mojego palca i tak jadł dalej śniadanie. Pocałowałam go w głowkę i szepnęłam mu na ucho
- Już mi lepiej, dziękuje.
Uśmiechnął się i czekał na kolejną porcje płatek bo tą już zjadł.
- Cześć kochanie. Smacznego – powiedziała mam i podała mi jajecznicę
- Dziękuję – odpowiedziałam i zaczęłam jeść. Kiedy skończyłam wyszłam z kuchni założyłam buty.
- Idę mamo. Trzymaj się młody. – powiedziałam i wyszłam. Pogoda była pod psem. Niebo było zachmurzone i zbierało się na deszcz.

środa, 28 sierpnia 2013

I - Powrót


Właśnie wracam do domu z przyjaciółmi. Jesteśmy pod Lyon jeszcze z 4 godziny jazdy a będę w rodzinnym mieście – Paryżu. Tak w ogóle mam na imię Magda. Mam 17 lat, we wrześniu zacznę drugi rok nauki w liceum wraz z moimi przyjaciółmi. Jak już wiecie mieszkam w Paryżu. Jestem brunetką o zielonych oczach, nie jestem wysoka jak każdy by myślał mam zaledwie 160 cm wzrostu. Mam młodszego brata Artura, który ma 5 lat burze czarnych loków i brązowe oczy.  Nasi rodzice Monica i Gerard pracują, nie zarabiają kokosów ale jak na te czasy to dobrze, że w ogóle mają jakąkolwiek prace. Mama jest zielonooką malowaną blondynką i jest pulchniutka. A tata to bóg po 40 umięśniony kaloryfer na brzuchu już trochę łysiejący o niebieskich oczach. Dlatego nie mam pojęcia dlaczego Artur ma brązowe. Przyjaciele z którymi wracam z wakacji to zakręcone pozytywnie osoby bez których nie mogłabym wytrzymać ani chwili. Emanuel to niebieskooki blondyn. Kocha podróże i motoryzacje, który ubiera się zajebiście. Nigdy nie miał dziewczyny, dlatego, że woli chłopców. Dlatego razem z Camilla i Julią szukamy dla niego idealnego partnera. Camilla to brunetka o krótkich włosach, ma szkła kontaktowe więc ciągle ma inny kolor oczu, ale naturalnie ma brązowe. Julia ma długie czarne włosy i niebieskie oczy. Jest szczupła i wysoka. Obie interesowały się modą.
- Staniemy czegoś się napić- zapytał Emanuel
- Za 10 km jest stacja więc staniemy- powiedziała Julia to ona prowadziła. Ja siedziałam obok niej. Jak już mówiłam wracamy z wakacji. Byliśmy tydzień na Lazurowym wybrzeżu. Nocowaliśmy w Nicei. To miasto słynie z 8 kilometrowej promenady. Codziennie wieczorami  chodziliśmy tam i patrzyliśmy na zachodzące słońce. Za to rano biegaliśmy po niej aby utrzymać kondycje. Powiem, że Emanuel był jak w raju, chociaż nie tylko on my również. Na każdym kroku był ładny chłopak. Nawet byli geje więc  mój przyjaciel miał szanse poznać chłopaka. Był taki jeden Piotr ale mieszkał w Rosji i nie było sensu tworzyć z tego czegoś więcej. Utrzymują kontakt moją swoje numery telefonu i te chwile które spędzili razem będą mieli w swojej pamięci na zawsze. Taka wakacyjna miłość. My z dziewczynami nie miałyśmy takiego szczęścia jak Emanuel, żeby kogoś poznać, ale za to popatrzyłyśmy na chłopaków. Będąc tam pozwiedzaliśmy też Cannes, Monaco, Monte Carlo, Saint Tropez. W Cannes widzieliśmy czerwony dywan i port. W Monaco również port, ogród kaktusowy, Muzeum Oceanograficzne, kasyno w Monte Carlo.  Gdzie byśmy nie spojrzeli tam była lazurowa tafla wody. Na niebie nie było żadnej chmurki. Ciągle słońce i ponad 35’. Także jesteśmy strasznie opaleni. Chciałabym tak dłużej pobyć, ale niestety się nie da. Musimy wracać do rzeczywistości. Niedługo szkoła a my jeszcze nie mamy książek. Na stacji każdy z nas wziął kawę i usiedliśmy na ławeczce przy samochodzie.
- Ja chcę tam wrócić – powiedziała Camilla – U nas nie ma takich ładnych chłopaków jak tam.
- Chłopcy tam przypominali młodych bogów, byli idealni. – dodała Julia
- A u Nas w szkole nie ma takich ładnych. – odparł z wyrzutem Emanuel
- Zgadzam się z Tobą Emi – powiedziałam – pójde po czekoladę i jedziemy dalej- dodałam
 Udałam się na stację, wzięłam Milkę orzechową i podeszłam do kasy. Obsługiwał młody chłopak.
- Salut. – powiedziałam z uśmiechem. Zaczerwieniałam  się na jego widok. Ja zawsze się czerwienie jak jakiś ładny chłopak się do mnie odezwie. Był brunetem o brązowych oczach. Włosy miał postawione na żel.   – 1,30 euro – dodał. Podałam mu odpowiednią kwotę i miałam odejść od kasy. Już miałam na ustach „Au Revoir” (dowidzenia ), kiedy się do mnie odezwał.
- Jak się nazywasz? – zapytał
- Magda. – powiedziałam już nie czerwona ale bordowa.
- A ja Sebastian – powiedział jak od początku uśmiechnięty, podał mi rękę.
- Poczekaj chwilę.
Poczekałam zobaczyłam jedynie czy nikogo nie było w kolejce. Byłam sama wiec stała i czekałam chociaż nie wiedziałam na co. Sebastian coś bazgrał na kartce. Po chwili podał mi kartkę popatrzyłam na nią był zapisany na niej jego numer telefonu z dopiską „Napisz czekam na sms od Ciebie”.
- Dziękuję.- powiedziałam zmieszana- Dowidzenia- dodałam
- Pa – odpowiedział
Wyszłam ze stacji benzynowej i poszłam w kierunku przyjaciół.
- To jak jedziemy? – zapytałam
- Tak!- wykrzyneli chórem
Wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się w dalszą podróż powrotną . Po drodze śpiewaliśmy, śmialiśmy się i w dobrych humorach dojechaliśmy do Paryża. Kiedy zobaczyłam ukochaną wieżę Eiffel poczułam się jak w domu. Właśnie tutaj dwa lata temu wraz z Julia i Camilla spotkałyśmy Emanuela. Płakał, a my starałyśmy się go pocieszyć. I tak zaczęła się nasza przyjaźń. Dojechaliśmy pod mój dom. Wyciągnęłam bagaże i zaczęłam żegnać się z przyjaciółmi. Do każdego się przytuliłam.
- Jutro się widzimy. Nasza kawiarenka przy Polach Elizejskich – powiedziałam
- Pamietamy- odpowiedzieli chórem, wsiedli do samochodu i pojechali dalej. Ja wzięłam bagaż i udałam się do kamienicy. Weszłam na trzecie piętro i stanęłam jak wryta. 

Póki co taki krótki.  Czekam na komentarze. :) 

Ogłoszenie.

Zapraszam do czytania tego bloga. Pierwszy rodział bedzie już dzisiaj wieczorem.